Gitarra... 19 kwietnia...
A kiedyś myślałam, że to tak oryginalna pasja... I że nikt już się w to nie bawi - tylko harcerze :/ A tu... No, właśnie. A mówię tu o niczym innym niż o... gitarze. Och, tak... A jak się pewnie domyślacie (bo po jaka cholerę, bez powodu pisałabym o gitarze?) zaczęłam uczyć się na niej grać ^^ Co prawda bardziej, let's say, pociąga mnie gitara akustyczna niż klasyczna czy elektryczna, ale jak na razie nauczę się na tej "podstawowej" :D
Mam i tak wygodnie. Grać uczy mnie mama na swojej starej (ale jarej!) gitarce. Cóż to za zaszczyt grać na antyku, który ma piękniejsze brzmienie niż te nowe xP Zmatowiona, troszkę nadgryziona przez czas (w końcu to ponad 20 lat ma! I gra! xD)... Mam niejakie problemy ze strojeniem, ale zdążę się nauczyć - mam jeszcze trochę życia przed sobą przecież... ;)
Dobra, dopóki jestem ogarnięta szałem ćwiczenia to idę sobie pobrzdąkać, bo a nóż mi przejdzie i co będzie...? ;) Koniec grania? hm... Och, nie chce, żeby było tak samo jak z fletem poprzecznym i fortepianem! W 'blaszaną, dziurawą rurkę' dmuchałam chyba ze 2 lata, a w klawisze waliłam 4 lata - 1 klasa (szkoła muzyczna) i potem w 'normalnej' podstawówce do 4 klasy. Z resztą nieważne - i tak nic nie pamiętam xP
Więc Ave! ;D






